Oparłam się o ścianę
ręką, zamykając przy tym na chwilę oczy.
-Muszę wrócić do domu.
***
Drzwi delikatne chrząknęły.
Nie miałam już siły na nic, a te małe schodki przed domem już mnie totalne
dobiły. Stopy mnie paliły jakbym przeszła przez dróżkę żarzących się węgielków. Kto normalny wychodzi gdzieś
dalej bez samochodu w powrotną drogę. A jeśli mowa o aucie to gdzie właściwe jest moje?! O
cholera, przecież zostawiłam go na parkingu przy klubie...
-Witam cie młoda damo –moja matka powiedziała ze spokojem,
ale po jej twarzy mogłam wywnioskować, że jest zdenerwowana.
-Gdzie byłaś?
-Musiałam się przewietrzyć.
-Nie kłam! –chyba pierwszy raz się tak zdenerwowała, bo nigy
nie słyszałam by na kogoś krzyknęła tak głośno.
Szczerze
mówiąc to nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Totalnie mnie zatkało. Taka
konfrontacja przypomina mi tą z przed zaledwie pół roku, gdy pierwszy raz
poszłam na poważne wagary i zmieniłam się w stosunku do innych. Myślałam, że to
koniec naszej „rozmowy” i chciałam wyjść, ale ona złapała mnie za przedramię,
zatrzymując przy tym.
-Nie wymigasz się tak szybko panienko.
Popatrzyłam
na moją matkę wściekle, a ona poluźniła prawie niewyczuwalne swój uścisk, wokół
mojej skóry. Jednym szybkim ruchem wyrwałam się z jej uścisku.
Zastanawiałam
się, czy jestem aż taka zła, że własna matka się mnie...hmmm? Boi? W ciągu tych
ponad sześciu miesięcy wiele się zdarzyło, ale to uświadomiło mi, że świat
wcale nie jest taki kolorowy jaki wydawał mi się dotychczas. Zaczęłam czuć się
zagubiona i samotna. Chodź jako mała dziewczynka często spędzałam wolne chwile
w samotności, nadając imiona moim pluszakom i gadając z nimi, to potem to się
diametralnie zmieniło za sprawą jednej osoby. Dokładnie nie pamiętam mojego
życia, jak byłam malutka, może dlatego bo ono zaczęło się dopiero gdy on wszedł
do mojego świata, więc tak naprawdę niewiele straciłam.
-Słyszałam wszystko co tu się działo.
-Od kogo niby? –prychnęłam
-Od policji i... –nie dokończyła zakłopotana. –To nie ważne
skąd, ale z jakim skutkiem. Zrobiłaś wielką imprezę pod moją nieobecność!
-Nie pierwszy i nie ostatni.
-Ale ta była...hmmm „w swoim rodzaju”? Narkotyki? I...
Nie
musiała kończyć doskonale wiedziałam o co jej chodzi. A potem przypomniałam
sobie co zrobiłam poprzedniej nocy. Zdjęcia! Pomacałam się po kieszeniach od
spodni, szukając komórki w ekspresowym tempie. Gdzie on jest!? Rozejrzałam się.
Kurwa! Zostawiłam go gdzieś. O jest na kanapie. Przez to, że byłam nie daleko
szybkim krokiem doszłam do niego i zaczęłam przeglądać. Galeria.
-To dowody, że to nie moja wina.
Popatrzyła
na wyświetlacz i zaczęła oglądać inne zdjęcia z dziwnym wyrazem twarzy. Jej
kącik ust lekko drgnął, ale potem szybko zmieniła swój wyraz twarzy i
popatrzyła na mnie surowym wzrokiem.
-Że niby te zdjęcia?
Teraz to ona pokazała mi
wyświetlacz, na którym byłam ja z Harrym. Robiliśmy głupie miny do kamery.
Nerwowo oglądałam następne zdjęcia, aż do ostatnio zrobionego, a tam ja
siedząca na kanapie w czarno białym filtrze. Gdzie są do kurwy nędzy te zdjęcia
co zrobiłam na imprezie?! Co!? Gdzie jest moja ochrona i Zayn!? To na niego
miała przejść wina!
-Mam dosyć twoich kłamstw. Powinnaś trochę nauczyć się
odpowiedzialności. Musisz wiedzieć jakie mogą być konsekwencje. Dlatego postanowiłam,
że wyjedziesz do wujka Alfreda.
O nie
on jest jakiś chory na głowę. Wraz z Zaynem w czasie letniej przerwy
wyjeżdżaliśmy do wujka Alfreda. Mieszka on w Anglii. Zawsze nam się tam
podobało, ale byliśmy wtedy mali. Wraz z Liamem, który się tam przeprowadził, a
czasem nas odwiedzał, jako nastolatkowie szaleliśmy na imprezach. Chodź ja
nadal jestem nastolatką, a oni wszyscy zachowują się jakby byli wielce dorośli,
to wtedy byłam zawsze ta najmłodsza. Można było powiedzieć, że miałam kilku
starszych braci, którzy się mną opiekowali.
-Nigdzie się nie wybieram.
-Nie masz wyboru, za dwa dni jedziesz i nie ma sprzeciwy,
chyba, że chcesz odrobić zaległe prace społeczne.
Ups!
Totalne o nich zapomniałam. Z Harrym kiedyś dla żartów obsmarowaliśmy szafki
farbą, na kolorowo, by nie świeciły taką nudną szarością. Chlapaliśmy kolorami,
prosto z puszek i trochę ubrudziliśmy dookoła ściany i podłogę. Pewnie
zastanawialiście się skąd mieliśmy farby? To były poprzednie zaległe prace
społeczne, a konkretnie dali nam
farbę na odmalowanie ścian, ale zamiast tego zabraliśmy puszki i ozdobiliśmy szafki w szkole. Nikt
nie narzekał, że jest brzydko, tylko niektórzy trochę się ubrudzili, ale kto
dotyka nie wyschniętej fary? Trzeba niemieć mózgu! I tak właśnie wraz z
Loczkiem mieliśmy do odpracowania jakoś z 500 godzin społecznych do
nadrobienia, ale dzięki hojności moich rodziców, na rzecz szkoły zostały
wpłacone datki, dali nam jeszcze jedną szansę, a potem następną i następną i
tak w kółko.
-Lepiej się spakuj.
Pokazałam jej środkowy palec, ale
akurat się odwróciła i nawet mnie nie zauważyła. Co za dzień, dopiero się
zaczął i już się zapowiada źle i na najbliższy czas tak będzie. Wchodząc po
schodach kilka krotne się potknęłam. Skręciłam w stronę mojego pokoju, a tam co za miła
niespodzianka Pan Zayn, w własnej osobie.
Ręce miał splecione na klatce
piersiowej, w ten charakterystyczny dla niego sposób. Na pewno brał prysznic,
bo lekko wilgotne kruczoczarne włosy spadały mu na czoło. Miła odmiana.
Koszulek przylegał do jego idealnie wyrzeźbionego ciała. Musiał chodzić na
słowne w ostatnim czasie. A luźne dresy swobodne leżały na biodrach. Przygryzł wargę,
a to zaczęło mnie denerwować.
Gdy przechodziłam obok niego
czułam jak śledził mnie wzrokiem. Usłyszałam stłumiony stukot butów, chyba się oderwał
od ściany.
-Coś taka cicha tym razem?
-A czy zabójca mówi o planowanym morderstwie?
-Czyżbyś planowała na mnie zamach?
-Może.
-Raczej by ci się to nie udało –prychnął, a mnie zaczynał
coraz bardziej wkurwiać.
Nie mam
pojęcia czego ode mnie chce, ale jest strasznie upierdliwy. Jak przysłowiowy
wrzut na dupie. Zachowywaliśmy się jak małe dzieci, chodź jako szkraby nie
kłóciliśmy się, chyba że o to kto zje więcej pączków w tłusty czwartek.
-Wiesz co Malik, nawet tuzin anty terrorystów by ci nie
pomogła -odwróciłam się w jego stronę.
Zbyt szybko, bo prawie się przewaliłam, gdyż jego twarz była
niecałe dziesięć centymetrów od mojej. Widziałam każdą drobną niedoskonałość na
jego twarzy, delikatny zarost, który mogłam prawie poczuć na swoim policzku
jeśli tylko bym tego chciała, a ten seksowny pół uśmiech powalał z nóg. Jednak
nic nie było równe z jego oczami, z których czasami nie było można nic
wyczytać, ale Ne tym razem. Chyba cie przechytrzyłam. W tym czekoladowym
spojrzeniu było coś dziwnego sama nie wiem co. Po prosty hipnozy wały mnie. Na
chwilę w nich pojawiły się iskierki radości, ale tak szybko jak się pojawiły to
i zniknęły, a zamiast tego pojawiła się zawziętość.
-Nie mogę się już doczekać naszego wyjazdu do Anglii.
-Naszego!?
~ ~ ~
Bum! Późno, ale jest
Nie będę się usprawiedliwiać niczym, bo to bez sensu, po
prostu kolejne rozdziały będą pojawiać się niespodziewanie, ale nie martwcie
się na twitterze zawsze kilka minut przed wychodzi zapowiedź.
KOMENTARZ = SZYBCIEJ KOLEJNA CZĘŚĆ
Mamuniu ;) Przeczytalam dzis wszystko! To jest zajebiste! :*** Prosze pisz szybko! Chce wiedziec co się stanie na tym wyjeździe ^^
OdpowiedzUsuńDziekuje :*
UsuńNext!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńniedługo
UsuńWooow, super opowiadanie!
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł i w ogóle strasznie mi się podoba!
Choć czasami są literówki, ale zdarza się, nie? xD
Już nie mogę się doczekać wyjazdu do Angli i rozwinięcia tej sytuacji Cher-Zayn :D.
Z niecierpliwością czekam na następny rozdział! :)
Niestety bledy sa, ale niezawszy je zauwaze, przepraszam Fajnie, ze ci sie podoba i juz niedlugo dalszy cia musisz troszke poczekac, ale opiecuje, ze do przyszlego tygodnia sie cos pojawi
Usuń